Wracając dziś do domu przez centrum napotkałem się na jedną znajomą osobę z dyrekcji.Od słowa do słowa otrzymałem informację co tam w firmie było planowane, a rezultat ma być w tym miesiącu. Na razie o szczegółach nie będę pisać, bo nie ma potwierdzenia. A w dodatku „szpiedzy” tu bywają
Jeśli jednak dojdzie do planowanych działań, to będę musiał się przygotować. Oby doświadczenie w tej dziedzinie nie było potrzebne tym razem… Poczekajmy na przebieg wydarzeń.
Wczoraj z rana ładnie się zrobiło. Trochę wybieliło okolicę. Po paru godzinach deszcz zmył świeży a zarazem mokry puch. Może w przyszłym tygodniu się uda. Niemniej zimy i tak nie lubię…
Miałem nadzieję, że do świąt, ewentualnie do końca roku dysk wróci z reklamacji gwarancyjnej. Niestety mamy już 11. stycznia i dysku niet. Podobno jest już w drodze powrotnej. Z Tajlandii może długo iść. Jeśli wraca to jaki? Naprawiony? Czy może nowiutki? Małe szanse są by dali z większą pojemnością. Na rynku jeszcze można spotkać mniej pojemne modele. Z 10 lat temu były szanse na większe pojemności przy wymianie. Byle mi nie dali mniejszej
Pomażyć mogę też by dali momentusa – ssd/sata. W przyszłym tygodniu będę mniej wyrozumiały…
Jeszcze w zeszłym roku zastanawiałem się nad pójściem na naukę jazdy. By zdecydować się na egzamin na starych zasadach musiałem szybko się decydować. Postanowiłem jednak odczekać zimę. No trudno, miał być egzamin po nowemu. Z jednej strony wydaje się trudniejszy, z drugiej strony łatwiejszy. Na miesiąc przed wejściem nowych zasad ministerstwo wycofuje się z terminu wprowadzenia zmian. Chcą przedłużyć czas do końca roku. Jak tak dalej pójdzie to będzie jak z receptami… do 11. lutego nic nie będzie pewne
Czy będzie po nowemu czy nie to i tak z postanowienia poczekam na zakończenie magisterki, z którą coś ciężko idzie.
Dziś przed pracą pogoda jeszcze w miarę wyglądała. Lecz po dotarciu do biura jak zaczęło lać, to lepiej nie mówić. Wprawdzie mamy grudzień i nie powinno się narzekać na pogodę, to jednak jest się czego zaczepić. Gdzie ten śnieg? Na pewno lepiej by to wyglądało aniżeli chlapa i bury dzień. Zimy wręcz nie lubię i powinienem się cieszyć z dodatniej temperatury. Gdyby nie bóle – pewnie przez pogodę – można byłoby uznać za w miarę dobry dzień. Niestety przy powrocie do domu był mały incydent. Autobus zatrzymał się w połowie drogi, bo jakiś idiota nie chciał okazać biletu kierowcy i wsiadł środkowymi drzwiami. Nim wezwano policję i nim przybyła minęło z kilkanaście minut.